poniedziałek, 22 marca 2021

"Poezja" - czyli klacz o dużej ilości cieni

 Witajcie!

W dzisiejszym poście będzie o customie mojego autorstwa o imieniu "Poezja".

Nazwałam ją tak trochę ironicznie, bo praca z nią nie była poezją... Uparte babsko xP.

Parę postów temu opisywałam ją w oryginalnym malowaniu (klik). Może wyglądała nie najgorzej, ale mi się jednak nie podobała. Dlatego też postanowiłam nadać jej nowych kolorków.

Kiedy zabrałam się za nią to myślałam, że będzie to łatwa i przyjemna praca, ale okazało się, że nie.

Na samym początku miałam zamysł, że będzie ona w maści izabelowatej (inaczej zwanej palomino), ale niestety musiałam  odejść od tego pomysłu, bo łaty, które pokrywały jej plastikowe ciało były nie do zamalowania przez moje farby. Bałam się, że będę musiała wszystko zmyć i położyć innego koloru farbę, ale zrezygnowałam i postanowiłam kontynuować malowanie, ale już w ciemniejszych kolorach.

I to był strzał w dziesiątkę. Maść jaką uzyskałam to w sumie taka gniada podpalana. Bardzo mi się podoba jak wyszły mi przejścia na tym modelu.

Wiem, że trochę mało zdjęć dodałam tej klaczki, ale aktualnie nie miałam czasu robić nowe zdjęcia, bo robione one były w zeszłym roku, a ostatnio mam prawie non stop powtórki do egzaminu ósmoklasisty... Mam już na prawdę tego dosyć...

Co myślicie o "Poezji" w takim malowaniu? Jestem ciekawa Waszej opinii.

Pozdrawiam Was cieplutko i do następnego!

piątek, 12 marca 2021

Króciutka sesja zdjęciowa i fantazyjne ogłowie za skalę 1:9

 Witajcie!

W dzisiejszym poście będzie troszkę zdjęć, które zrobiłam w 2019 roku... Czas leci, tylko dlaczego tak szybko...

Na pierwszy ogień jak widać Snowman w ogłowiu.

Zrobione jest ono z... lamówki. A dokładniej takiej syntetycznej, która imituje skórę.

Zastosowałam również piórka, które były kiedyś "własnością" moich kaczek. Spokojnie, nie poszły "na śmierć", tylko pierzyły się i wtedy zbierałam piórka.

Tak w ogóle mam dość sporą kolekcję piórek, a nawet kamieni ze skamielinami. Jeśli będziecie chcieli to mogę pokazać moją kolekcję kamieni ;).



Ah ta jesień...






Hanower z nie firmowym kotkiem w moim malowaniu ;).


Według mnie najładniejsze zdjęcie z całej sesji.


Ten piękny mech O.O .


A tutaj znowu ogłowie :).


Prześwitujący "bałwanek".









W dzisiejszym poście to byłoby na tyle.

Do następnego!

czwartek, 25 lutego 2021

"Spinka" - czyli mój drugi model NaMoPaiMo

 Witajcie!

W dzisiejszym poście będzie o Spince, czyli o moim już drugim projekcie NaMoPaiMo.

Większość osób ze świata kolekcjonerskiego chociaż raz słyszała o takim wydarzeniu jakim jest National Model Painting Month, czyli w wolnym tłumaczeniu - Międzynarodowe Miesięczne Malowanie Modeli.


Tak na prawdę nie planowałam w ogóle w tym roku się zapisać. Był to totalny spontan.



Wybrałam do tortur podróbkę źrebaka fiordzkiego z firmy CollectA. Myślałam, że figurka wejdzie w reakcję chemiczną z werniksem, a nawet z farbą (bo też są takie przypadki), ale nic takiego się nie stało. Aż dziwne x).



Postanowiłam, że nadam jej maść, której prawdziwe konie fiordzkie nie mają, czyli maść kasztanowatą. Z racji tego, że nie umiem jeszcze robić dobrze tej maści to postawiłam na bezpieczniejszą wersję kolorystyczną, czyli taką, którą umiem wykonać, więc padło na kasztana.



Maść głównie wykonałam pastelami suchymi, a farba akrylowa była mi tylko potrzebna do szczegółów takich jak oczy czy chrapka.

Postarałam się, aby figurka miała jak najwięcej cieni i chyba mi się to udało ;).

Model aktualnie jest na sprzedaż. Co najgorsze, że nikt nie chce go kupić, bo jest nie firmowy...

A Wy co myślicie o Spince?

Pozdrawiam i do następnego!

środa, 24 lutego 2021

Stojak pod siodło i ogłowie na skalę 1:9

 Witajcie!

W dzisiejszym poście pokażę Wam mój projekt z roku 2019. Jest nim drewniany stojak pod siodło i ogłowie dla skali 1:9 (Traditional).



Został on zrobiony głownie z patyczków po lodach i odrobiną kartonu. Przyznam szczerze, że to nie był prosty do wykonania projekt, ale jestem na prawdę bardzo usatysfakcjonowana  z efektu końcowego.




Kolor patyczków zmieniłam poprzez brązową bejcę. Było na prawdę trzeba dużo czasu poświęcić na samo przygotowanie patyków do bejcowania itd. Odpowiednie przycięcie, ewentualne wyrównanie, szlifowanie, polerowanie i dopiero bejcowanie. Samo nakładanie tego pigmentu było bardzo czasochłonne, bo każdy patyk trzeba było z oby dwóch stron "pomalować", a następnie zostawić do wyschnięcia i położyć drugą warstwę.



Na zdjęciach również możecie zauważyć  również ogłowie, siodło oraz czaprak mojego autorstwa. Nie są najlepsze, ale wtedy nie robiłam tak ładnych akcesorii. Teraz (tak myślę) robię lepsze.








Co myślicie o mojej pracy? Czy Wy też robiliście podobne rzeczy? Dajcie znać w komentarzu ;).

Pozdrawiam i do następnego!