Witajcie!
W dzisiejszym poście myślę, że wyczekiwany przez wielu post ;).
Jak wiecie z poprzedniego postu klik wygrałam II miejsce w konkursie u La Rosita Stable i obiecałam, że przedstawię Wam klaczkę, która została pomalowana przez Karrosi. Nadałam jej imię Soraya. Myślę, że pasuje jej takie imię ;).
Ale nie przynudzając oto klacz, która z brzydkiego kaczątka przeistoczyła się w pięknego łabędzia...
Gdy otwarłam paczkę i obejrzałam całego konika od góry i do dołu w każdym miejscu. Lecz znalazłam uszkodzenie na nodze pod postacią jakby zadrapania, ale nie widać tego aż bardzo na szczęście :)
Mam nadzieję, że post się Wam podobał, więc do następnego! Pa!
Blog, na którym jesteś czytelniku jest o firmowych modelach koni firm: Breyer, CollectA, Schleich, Mojo oraz Southland Replicas. Znajdziesz tutaj również opisy figurek i porównania oraz tutoriale na rzędy i akcesoria.
poniedziałek, 10 lutego 2020
piątek, 27 grudnia 2019
Nowość roku 2014 - CollectA 88477 klacz rasy pełnej krwi Angielskiej
Witajcie!
W dzisiejszym poście opis klaczy rasy pełnej krwi Angielskiej z firmy CollectA o nr katalogowym 88477 wyrzeźbioną przez Deborah McDermott.
Klaczka jest maści gniadej z białą pęciną na prawej tylnej nodze zakończona jasnym kopytem.
Na głowie znajdują się gwiazdka i chrapka, która nie jest niestety zaróżowiona.
Figurka ma wyrzeźbione strzałki na wszystkich kopytach oraz wicherki. Niestety brak kasztanów.
Jest ona przedstawiona w kłusie z rozwianą grzywą i ogonem w takt ruchu, które są wyrzeźbione naprawdę bardzo realistycznie.
Jedynie przyczepiłabym się tylko do "szczupłości" w okolicach łopatek i klatki piersiowej oraz do malowania grzywy, a w szczególności grzywki, która w zasadzie nie jest w ogóle pomalowana.
Pochwalę się, że wygrałam II miejsce w konkursie u La Rosita Stable :D
Zdobywca drugiego miejsca miał wybór - czy chce mieć zrobiony rząd jeździecki wzorowany na projekcie lub malowanie figurki. Oczywiście jak mogłam przepatrzeć taką super okazję i właśnie ta oto klaczka pojechała na przemalowanie na maść według nadesłanego projektu.
A oto mój projekt:
Niebawem pojawi się post już z przemalowaną wersją. Cieszę się, że mogę mieć coś tak cudownego... <3
No to byłoby to na tyle :).
Do następnego!
W dzisiejszym poście opis klaczy rasy pełnej krwi Angielskiej z firmy CollectA o nr katalogowym 88477 wyrzeźbioną przez Deborah McDermott.
Klaczka jest maści gniadej z białą pęciną na prawej tylnej nodze zakończona jasnym kopytem.
Na głowie znajdują się gwiazdka i chrapka, która nie jest niestety zaróżowiona.
Figurka ma wyrzeźbione strzałki na wszystkich kopytach oraz wicherki. Niestety brak kasztanów.
Jest ona przedstawiona w kłusie z rozwianą grzywą i ogonem w takt ruchu, które są wyrzeźbione naprawdę bardzo realistycznie.
Jedynie przyczepiłabym się tylko do "szczupłości" w okolicach łopatek i klatki piersiowej oraz do malowania grzywy, a w szczególności grzywki, która w zasadzie nie jest w ogóle pomalowana.
Pochwalę się, że wygrałam II miejsce w konkursie u La Rosita Stable :D
Zdobywca drugiego miejsca miał wybór - czy chce mieć zrobiony rząd jeździecki wzorowany na projekcie lub malowanie figurki. Oczywiście jak mogłam przepatrzeć taką super okazję i właśnie ta oto klaczka pojechała na przemalowanie na maść według nadesłanego projektu.
A oto mój projekt:
Niebawem pojawi się post już z przemalowaną wersją. Cieszę się, że mogę mieć coś tak cudownego... <3
No to byłoby to na tyle :).
Do następnego!
Post mało świąteczny, ale z klimatem, część 3
Witajcie!
Dziś ostatnia już część naszych "świątecznych" postów ;).
Z wszystkich jak dotychczas pokazanych akcesorii - w tym oto poście jest ono najmłodsze ;).
A oto trzeci i ostatni z nich:
To ogłowie zostało rozpoczęte w pierwszy dzień świąt, a skończony w drugi ;).
Zostało ono zrobione ze sztucznej kremowej skóry, która wcześniej robiła za pokrycie kanapy.
Przy odrobinie obróbki, docinania i wbijania nożyka w palce przeżyłam ja oraz model też xD.
Każda sprzączka z bolcem i bez oraz kółka były oczywiście robione ręcznie ze srebnych spinaczów biurowych.
Wszystko oczywiście jest tak samo regulowane jak przy prawdziwym ogłowiu, więc wszystko można porozpinać i dopasować również do danej figurki.
Oraz...
...wisienka na torcie, czyli... świąteczne nauszniki :) :
Zostały zrobione z trochę rozciągliwego materiału oraz z kordonka jako taka lamówka.
No to koniec na dzisiaj. Mam na dzieję, że bardzo podobają się Wam wszystkie akcesoria :).
Pozdrawiam Wesołych Świat i szczęśliwego Nowego Roku! Do następnego!
Dziś ostatnia już część naszych "świątecznych" postów ;).
Z wszystkich jak dotychczas pokazanych akcesorii - w tym oto poście jest ono najmłodsze ;).
A oto trzeci i ostatni z nich:
To ogłowie zostało rozpoczęte w pierwszy dzień świąt, a skończony w drugi ;).
Zostało ono zrobione ze sztucznej kremowej skóry, która wcześniej robiła za pokrycie kanapy.
Przy odrobinie obróbki, docinania i wbijania nożyka w palce przeżyłam ja oraz model też xD.
Każda sprzączka z bolcem i bez oraz kółka były oczywiście robione ręcznie ze srebnych spinaczów biurowych.
Wszystko oczywiście jest tak samo regulowane jak przy prawdziwym ogłowiu, więc wszystko można porozpinać i dopasować również do danej figurki.
Oraz...
...wisienka na torcie, czyli... świąteczne nauszniki :) :
Zostały zrobione z trochę rozciągliwego materiału oraz z kordonka jako taka lamówka.
No to koniec na dzisiaj. Mam na dzieję, że bardzo podobają się Wam wszystkie akcesoria :).
Pozdrawiam Wesołych Świat i szczęśliwego Nowego Roku! Do następnego!
Post mało świąteczny, ale z klimatem, część 2
Witajcie!
A więc, dzisiaj kontynuacja postu z motywem świątecznym :).
Dzisiaj przedstawiam Wam kolejny zrealizowany projekt (dokładnie ponad rok temu)
Co?! Kiedy to minęło? Zdaje mi się jak by to było wczoraj..., ale powracając do posta...
Aby nie trzymać Was w zbędnej niecierpliwości...
...A oto drugi z nich:
To było pierwsze poważne podejście do robienia prezenterki arabskiej i myślę, że się udało, ale opinią zostawiam Wam kochani czytelnicy :).
Nie będę się o niej dużo rozpisywać, ale powiem, że jest ona cała z muliny wraz z napierśnikiem i uwiązem (oprócz łańcuszka, rzecz jasna ;)).
Prezenterka jest zrobiona z plecionej w warkoczyk turkusowo-jasnej muliny z ręcznie robionymi frędzelkami w kolorze granatowym i różowym. Całość na pysku konia trzyma się za pomocą srebnego łańcuszka (prawdziwe srebro).
Napierśnik, tak jak prezenterka jest zrobiona z plecionej w warkoczyk muliny krzyżująca się na piersiach, ale z zastosowanymi zupełnie innymi kolorami. Frędzelki również robione ręcznie w trzech różnych kolorkach.
No to byłoby to na tyle :). Podsumowując: był to najmniej świąteczny post, ale klimat ma ;).
W niedługim czasie pojawi się również trzecia część :).
Pozdrawiam i Wesołych Świąt!
A więc, dzisiaj kontynuacja postu z motywem świątecznym :).
Dzisiaj przedstawiam Wam kolejny zrealizowany projekt (dokładnie ponad rok temu)
Co?! Kiedy to minęło? Zdaje mi się jak by to było wczoraj..., ale powracając do posta...
Aby nie trzymać Was w zbędnej niecierpliwości...
...A oto drugi z nich:
To było pierwsze poważne podejście do robienia prezenterki arabskiej i myślę, że się udało, ale opinią zostawiam Wam kochani czytelnicy :).
Nie będę się o niej dużo rozpisywać, ale powiem, że jest ona cała z muliny wraz z napierśnikiem i uwiązem (oprócz łańcuszka, rzecz jasna ;)).
Prezenterka jest zrobiona z plecionej w warkoczyk turkusowo-jasnej muliny z ręcznie robionymi frędzelkami w kolorze granatowym i różowym. Całość na pysku konia trzyma się za pomocą srebnego łańcuszka (prawdziwe srebro).
Napierśnik, tak jak prezenterka jest zrobiona z plecionej w warkoczyk muliny krzyżująca się na piersiach, ale z zastosowanymi zupełnie innymi kolorami. Frędzelki również robione ręcznie w trzech różnych kolorkach.
No to byłoby to na tyle :). Podsumowując: był to najmniej świąteczny post, ale klimat ma ;).
W niedługim czasie pojawi się również trzecia część :).
Pozdrawiam i Wesołych Świąt!
Post mało świąteczny, ale z klimatem, część 1
Witajcie!
Dawno mnie tu nie było, ale ostatnio padła mi wena do pisania i do robienia zdjęć... No cóż, zdarza się.
Pomimo tak długiej przerwy wiele się zmieniło, jak np. doszły trzy nowe modele do kolekcji i wyrzeźbiłam kilka rzeźb (które na pewno znajdą się wszystkie na blogu).
I cóż... Znowu nie zrealizowałam obiecanego postu o źrebaczku... Mówi się trudno, ale nie przynudzając...
Jak sądzić po tytule postu jest on trochę świąteczny (chodź co prawda już po świętach), ale w końcu nigdy nie jest za późno ;).
A więc, dzisiaj przedstawiam Wam w sumie już dawno zrealizowane projekty.
A oto jeden z nich:
Jest to derka, kantar oraz uwiąz na skalę Traditional, czyli 1:9.
Derka jest zrobiona z jakiegoś fajnego materiału, z którego była zrobiona zwykła ściereczka, która się strasznie pruła, więc nie było łatwą sprawą poradzić sobie z nią, ale jak widać dałam sobie radę ;).
Jej lamówka (satynowa), pasek na grzbiecie oraz paski do zapinania z boku i z przodu (rypsowa) są ze wstążki.
Przy lamówce postanowiłam zastosować kremową nitkę oraz tego samego koloru mulinę.
Zapięcia do derki, uwiązu i kantara robiłam ręcznie ze srebnych spinaczów biurowych.
Kantar zrobiłam z różnego rodzaju materiałów.
Znajdują się tutaj:
- wstążka rypsowa,
- sklejone paski muliny,
- sztuczna skóra,
- biały kordonek (wyszyte na paskach policzkowych),
- kawałek filcu (na nachrapniku).
Pomyślałam sobie, że zrobię nie standardowy kantar, którego nie ma żaden kolekcjoner ;).
Uwiąz zrobiony został z plecionej w warkoczyk muliny i kordonka w podobnych kolorach do kantara, aby wszystko pasowało jak ulał ;).
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Moi drodzy!
Życzę Wam moi kochani czytelnicy Wesołych Świąt, spełnienia wszystkich marzeń (nie tylko modelarskich), zdrowia, szczęścia i wszystkiego co najlepsze w 2020 roku!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No to było by to na tyle :). Już wkrótce druga część.
Pozdrawiam i Wesołych Świąt!
Dawno mnie tu nie było, ale ostatnio padła mi wena do pisania i do robienia zdjęć... No cóż, zdarza się.
Pomimo tak długiej przerwy wiele się zmieniło, jak np. doszły trzy nowe modele do kolekcji i wyrzeźbiłam kilka rzeźb (które na pewno znajdą się wszystkie na blogu).
I cóż... Znowu nie zrealizowałam obiecanego postu o źrebaczku... Mówi się trudno, ale nie przynudzając...
Jak sądzić po tytule postu jest on trochę świąteczny (chodź co prawda już po świętach), ale w końcu nigdy nie jest za późno ;).
A więc, dzisiaj przedstawiam Wam w sumie już dawno zrealizowane projekty.
A oto jeden z nich:
Jest to derka, kantar oraz uwiąz na skalę Traditional, czyli 1:9.
Derka jest zrobiona z jakiegoś fajnego materiału, z którego była zrobiona zwykła ściereczka, która się strasznie pruła, więc nie było łatwą sprawą poradzić sobie z nią, ale jak widać dałam sobie radę ;).
Jej lamówka (satynowa), pasek na grzbiecie oraz paski do zapinania z boku i z przodu (rypsowa) są ze wstążki.
Przy lamówce postanowiłam zastosować kremową nitkę oraz tego samego koloru mulinę.
Zapięcia do derki, uwiązu i kantara robiłam ręcznie ze srebnych spinaczów biurowych.
Znajdują się tutaj:
- wstążka rypsowa,
- sklejone paski muliny,
- sztuczna skóra,
- biały kordonek (wyszyte na paskach policzkowych),
- kawałek filcu (na nachrapniku).
Pomyślałam sobie, że zrobię nie standardowy kantar, którego nie ma żaden kolekcjoner ;).
Uwiąz zrobiony został z plecionej w warkoczyk muliny i kordonka w podobnych kolorach do kantara, aby wszystko pasowało jak ulał ;).
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Moi drodzy!
Życzę Wam moi kochani czytelnicy Wesołych Świąt, spełnienia wszystkich marzeń (nie tylko modelarskich), zdrowia, szczęścia i wszystkiego co najlepsze w 2020 roku!
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No to było by to na tyle :). Już wkrótce druga część.
Pozdrawiam i Wesołych Świąt!
Subskrybuj:
Posty (Atom)