poniedziałek, 8 czerwca 2020

Nowość roku 2017 - CollectA 88793 klacz rasy Rocky Mountain

Witajcie!
W dzisiejszym poście będzie opis klaczy rasy Rocky Mountain z firmy CollectA wyrzeźbioną przez Deborah McDermott.


Klaczka jest maści brudnokasztanowatej, ale z samego początku miałam jednak wątpliwości czy nie jest to maść karosrebrna, ale przy tej maści grzywa nie jest nigdy kremowa.


Jest ona przedstawiona w specyficznym chodzie. Jak też można się domyśleć rasa ta prezentuje cechy fizyczne koni hiszpańskich, poczynając od sylwetki, po sposób poruszania się i umaszczenie. Jest spokrewniona z rasą Tennessee Walking Horse'em i amerykańskim Saddlebredem, które posiadają iberyjskie korzenie.



Koń ma bardzo ładnie wyrzeźbioną grzywę, która pięknie powiewa na wietrze. Zaś przyczepiłabym się do ogona, który jest fantazyjnie wyrzeźbiony, ale to oczywiście kwestia gustów.



Model posiada rzecz jasna wyrzeźbione wicherki, kasztany, które są pomalowane i strzałki pod kopytami. Oczywiście model jest "chudszy" w okolicach łopatek i klatki piersiowej.




Jak już wspomniałam grzywa i ogon są kremowe. Całe ciało jest pokryte czarną farbą i w zasadzie nie posiada żadnych cieni. Na prawej tylnej nodze jest biała odmiana, której malowanie nie jest jakieś super jakości. Na głowie znajdziemy łysinę, która jest zakończona różową chrapką.
Jeśli chodzi o jakość malowania to, że tak powiem nie powala na kolana. Ale nie ukrywajmy - co ja chcę od masowo produkowanej zabawki?









Klaczkę kupiłam z myślą, że pójdzie na malowanie, ale jeszcze się zastanowię czy będę coś jednak z nią robić.

I na koniec zdjęcia z innym tłem i jeźdźcem:






No to było by na tyle. Pozdrawiam serdecznie i do nastepnego!




piątek, 5 czerwca 2020

Coś czego jeszcze nigdy nie robiłam, czyli o zestawie westernowym ze skóry

Witajcie!
Dzisiaj przedstawiam Wam zestaw westernowy na skalę Traditional, czyli 1:9, który robiłam po raz pierwszy.


Cały sprzęt (oprócz padu i wodzy rzecz jasna) jest wykonany z sztucznej kremowej skóry, z której kiedyś była zrobiona kanapa.


Wszystkie metalowe części są zrobione ręcznie ze spinaczy biurowych.

Wodze są zrobione z plecionego w warkoczyk białego kordonka. Są one przymocowane za pomocą haczyków i zakończone skórzanymi wstawkami.


Oczywiście wszystko jest w pełni regulowane i można rozpiąć wszystko tak jak przy prawdziwym sprzęcie.

Postanowiłam, że wykonam tutaj ogłowie bez wędzidłowe. Z samego początku miałam zamysł, że wykonam tutaj ogłowie bez nachrapnikowe, ale nie chciałam się bawić z przyczepianiem plasteliny do plastikowego pysku ;).





Ogłowie również jest w pełni regulowane, ale nie udało mi się coś przy tym naczółku. Niestety nie miałam już cierpliwości żeby to poprawiać.

Najtrudniejszym dla mnie elementem do zrobienia był napierśnik. Patrzyłam godzinami na zdjęcia referencyjne i rozmyślałam jak zrobić zapięcia do siodła. Po przegrzaniu dysku mojego mózgu wreszcie wymyśliłam jak zrobić zapięcia tak, żeby dało się jakoś rozpiąć. Efekty finalne wyglądają dość podobnie jak przy prawdziwym, ale czy na pewno? Sami oceńcie:




Czaprak jest wykonany ze starej nieużywanej koszuli, która miała trafić do spalenia (ekologiczność 99,5% ;) ). Pod "warstwą" koszuli znajduje się filc, który jest docięty i zszyty na wymiar.








Siodło jak każde westernowe siodło ;). Oczywiście strzemiona też robione ręcznie, ale coś jedno strasznie mi wyszło krzywe.

Całość według mnie wygląda dość schludnie i w miarę możliwości realistycznie, ale to tylko moje odczucia. Sami oceńcie jak mi wyszło :).

To było by na tyle. Pozdrawiam Was cieplutko i trzymajcie się zdrowo! Do następnego!

czwartek, 23 kwietnia 2020

Nowość roku 2019 - Breyer 1805 Harley

Witajcie!
W dzisiejszym poście pierwszy opis Breyer'a na moim blogu.
Jakoś nigdy nie mogę się zebrać, aby zrobić zdjęcia tej właśnie skali. Zresztą ostatnio nie mam czasu robić jakichkolwiek zdjęć modelom.


Model ten to "Fresian", który na rynku po raz pierwszy pojawił się w roku 1992, czyli model w sprzedaży jest już 28 lat. Rzeźbiarzem tej oto rzeźby jest Jeanne Mellin Herric. Oczywiście jak większość modeli z firmy Breyer jest portretem prawdziwego konia o imieniu "Harley", ale tak na prawdę ma na imię "Daisy's Chief Dane". Mało podobne do krótszej wersji, nieprawdaż? ;)


 Jest on koniem rasy American Sugarbush Harlequin Draft Horse. Rasa ta powstała ze skrzyżowania perszeronów z końmi Appaloosa, dzięki czemu powstały spokojne konie w cięższym typie, ale mające piękne tarantowate maści.




Sama rzeźba kojarzy mi się z twórczością pana Chris'a Hess'a, czyli np. nie równa powierzchnia całego ciała. Koń ten ma sporo mankamentów pod postacią nierówności, szwów po odlewie i nie dokładności malowania. Ale również nie mogę narzekać na niego, bo w końcu należy do "strefy staruszków", które nie zawsze są idealne.



 Kupiłam ten model ze względu na wzór derkę na zadzie. Lubię w swojej kolekcji "inność", czyli żeby każda figurka miała inną rzeźbę i różne malowanie. Takie, które odróżniają się od reszty modeli w kolekcji, a akurat ten mold zdecydowanie się do nich zalicza ;). 







Koń jest przedstawiony w kłusie. Przyznam, że gdy po raz pierwszy kiedyś zobaczyłam go to uważałam, że wygląda jak jakiś połamaniec xD. Grzywa jest bardzo ładnie wyrzeźbiona i faluje w  takt ruchu kłusa. Zaś ogon zbytnio akurat mi się nie podoba. Przypomina mi ogon klaczki Morgan Delux z Collect'y tylko, że w krótszej wersji. O klaczce możecie poczytać tutaj.










Oczywiście figurka ma również szczotki pęcionowe, które nie są za ładnie wyrzeźbione. Moim zdaniem wyglądają dziwnie :/. Na tylnej lewej nodze można zauważyć odmiankę, która nie wiem jak się nazywa ;). Trudno jest mi określić. Każda kończyna jest zakończona kopytem o jasnym zabarwieniu z paskowaniem. Brak kasztanów na wszystkich nogach i strzałek pod kopytami.






Jest on pięknej karo-tarantowatej maści ze wzorem derka, która najbardziej przykuwa uwagę. Na głowie można znaleźć białko w oczach i żabi pysk, czyli takie różowe kropki rzecz jasna na pysku ;). 




Jeśli chodzi o genitalia to są one jednak dziwnie wyrzeźbione, ale na puzdrze możemy zauważyć różową plamę.


A to moje ulubione zdjęcie z całej sesji :)


No to było by na tyle ;)
Pozdrawiam Was cieplutko w tych trudnych dla nas czasach. Trzymajcie się i do następnego!

poniedziałek, 30 marca 2020

"Calipso" - medalion z temperamentem

Witajcie!
Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić ostatnio wyrzeźbiony przeze mnie medalion o nazwie "Calipso". Rzeźba rzecz jasna z 2020 roku :).



Medalion ten starałam się zrobić tak dynamiczny jak tylko się dało. Jest to bardziej wytwór mojej wyobraźni, ale patrzyłam wiernie też na referencyjne zdjęcia.


"Calipso" jest moim jedynym z pośród już 24 medalionów koniem, który jest tak zdenerwowany xD.
Z samego początku miałam zamysł, że będzie to zwykły patrzący z zaciekawieniem koń, ale pomyślałam sobie, że niech będzie ten jeden wyjątkowy, który będzie się wyróżniał ;).


Jest to koń rasy American Paint Horse. Starałam się w mojej rzeźbie uwydatnić każdy szczegół, takie jak zmarszczki, włoski w uszach czy też żyłki na łbie. Zastosowałam tutaj irokeza, którego uważam za jeszcze większe podkreślenie jego temperamentu i złości.


Teraz "Calipso" w kolorku:



Autorem malowania rzecz jasna też jestem ja ;).
Jak na rasę American Paint Horse przystało koń oczywiście ma łatę, którą umiejscowiłam na głowie. Maść wzięłam z referencyjnego zdjęcia z książki o koniach. Malowaniem starałam się podkreślić jak tylko można było wszystkie szczegóły, które wyrzeźbiłam na koniu.



Jakby ktoś pytał, do malowania medalionów używam farb akrylowych, pasteli suchych i kredek akwarelowych :). Chętnie poczytam również Wasze opinie na temat "Calipso".
Pozdrawiam Was cieplutko i do następnego!